Być eko. Małe koszty, wielkie zyski
Uwaga, to nie będzie kolejny tekst o greenwashingu. Nie będę mydlić oczu i przekonywać, że bycie eko jest proste. Nie, nie jest. Jest za to potrzebne jak nigdy wcześniej i (choć może nieco trudno w to uwierzyć) jest tanie. Nie trzeba wydawać wielkich kwot, żeby żyć ekologicznie. Gwarantuję.
16 mln - tyle wyników ma obecnie w wyszukiwarce Google hasło "Jak być eko?". Liczba ta z pewnością robi duże wrażenie, lecz pytanie brzmi: czy jest wystarczająca, aby coś zdziałać?
Fakt. Jeszcze dziesięć lat temu nikt nie myślał o tym, by być eko. Segregacja odpadów - ale po co? Eliminacja plastiku? Tak się nie da. Ubrania z drugiej ręki? Przecież stać mnie na to, żeby kupić nowe.
Dziś myślimy już nieco inaczej. Ale wciąż jest nam trudno przestawić się na tryb eko.
Chcesz zmian? Zacznij działać
Ola Czajkowska, ekoaktywistka i tiktokerka, prowadząca kanał "Ekoalternatywa" mówi otwarcie: "Nie ma co snuć planów na wielkie zmiany. Trzeba po prostu zacząć działać".
- Pamiętam, kiedy w moje ręce wpadła książka "Jak zerwać z plastikiem" Willa McCalluma, która pokazuje problem plastiku w środowisku i daje konkretne rozwiązania, jak możemy ten plastik wyeliminować z życia. Rzuciłam więc słomki, przestawiłam się na kranówkę i zaczęłam szukać produktów zapakowanych bez plastiku - opowiada.
Brzmi super. Czy faktycznie tak było? Niezupełnie. Ola od razu zaznacza, że początki zmian były dla niej nie lada wyzwaniem. Jak większość z nas, zdążyła przyzwyczaić się do wygodnego życia. Do jednorazowych produktów, wyrzucanych bez namysłu tuż po użyciu. Do jedzenia na wynos zapakowanego w plastik. Do jeżdżenia samochodem czy kupowania tanich ubrań na wyprzedażach.
- Nie będę kłamać, że to proste. Ciężko jest zmienić swoje nawyki, jakie by nie były. Skoro dają nam poczucie bezpieczeństwa, spokoju i wygody, po co mamy je zmieniać? - mówi.
- Zmiany stylu życia w ekologiczną stronę są bardzo trudne. Wymagają wielu poświęceń i bardzo silnej motywacji. Dlatego też tak ważne są zmiany systemowe, zmiany producentów i rządzących, które poniekąd narzucą nam ekologiczne rozwiązania i pomogą rozwiązać niektóre problemy - stwierdza Ola Czajkowska.
Eko, czyli drogo?
Jeżeli byliście kiedykolwiek w sklepie ze zdrową żywnością, macie świadomość, na jakie ceny możecie tam natrafić. To zapewne jeden z głównych powodów, dlaczego nie ma w nich takich kolejek, jak w dyskontach. Eko odgórnie kojarzy nam się z czymś drogim. Z czymś, na co nie chcemy przeznaczać naszych pieniędzy, które i tak podczas zakupów znikają w mgnieniu oka. Wybieramy to, co tańsze. Ale czy bycie eko musi być drogie?
- Zamiast ekologicznej żywności możemy starać się jeść lokalnie i sezonowo. Takie produkty nie są sprowadzane z daleka, więc ich ślad węglowy jest mniejszy. Jeżeli chodzi o ekoakcesoria, wystarczy umyć szklaną butelkę po napoju, a zamiast designerskiego lunchboxa postawić na zwykły słoik. Środki czystości także można spokojnie zastąpić sodą czy kwaskiem cytrynowym. Takie ekologiczne rozwiązania nie tylko sprawią, że w naszych portfelach zostanie więcej pieniędzy. Nasze życie stanie się wtedy praktycznie bezodpadowe oraz niskoemisyjne - podsumowuje.
Modnie i z drugiej ręki
"Chcę zacząć ubierać się ekonomicznie i ekologicznie. Od czego powinnam zacząć?". Takie pytanie zadałam Żanecie Sakowskiej, pierwszej w Polsce ekostylistce mody. Jej odpowiedź była jednak prosta: "Zacznij od przejrzenia tego, co masz w swojej szafie".
Dla Żanety, jako stylistki, to najbardziej ekologiczne i ekonomiczne rozwiązanie. Ona sama uczy swoje klientki, aby zamiast biegać do i po galeriach handlowych, wybierać rzeczy z drugiej ręki bądź vintage. Przejrzeć szafy mamy, taty i babć, w których z pewnością znajdziemy prawdziwe perełki.
- W second handach celujmy w rzeczy, które będą pasowały do tego, co mamy już w szafie. To gwarancja, że dana rzecz będzie w częstym użytku. Oprócz tego zwracajmy uwagę na jakość. Wybierajmy ubrania z dobrym składem - z wełną, wiskozą, lnem i jedwabiem. Wybierając tę opcję zakupów, dużo zaoszczędzimy - radzi stylistka.
Koniec z nadmiernym kupowaniem
Chęć bycia jak "dziewczyny z Instagrama", podążanie za trendami (co nie jest złe, o ile wybieramy takie, które rezonują z naszą osobowością i stylem, a przy okazji są trendami długoterminowymi), brak zdefiniowanego stylu czy nawet pewności siebie. To tylko kilka z przyczyn nadmiernego kupowania ubrań, jakie wymienia Żaneta Sakowska.
Według niej jest wiele powodów, dla których warto porzucić nadmierny konsumpcjonizm i zacząć ubierać się eko.
Czy uważa, że ekologiczne skomponowanie szafy może kosztować niewiele? Jak mówi, "jest tego żywym przykładem".
- Większość, ok. 85 proc., rzeczy z mojej szafy pochodzi z second handów, a wśród nich są takie perełki jak oryginalna torebka Fendi za 13 zł, wełniana marynarka Escada za 15 zł, jedwabne koszule za naprawdę nieduże pieniądze i wiele innych rzeczy bardzo dobrej jakości za grosze. Modnie nie oznacza drogo. Udowadniam to na każdym kroku - podsumowuje.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl